Na czym się Pan skupiał filmując codzienne życie w trasie?

Kręcąc dokument operator musi nieustannie zamieniać zaobserwowane sytuacje w sceny; tworzyć w myślach zmontowaną scenę dokumentalną, opowiedzianą wizualnie historię, która ma początek, rozwinięcie i koniec. Skąd ta osoba pochodzi? Dokąd idzie? Co widzi? Jakie to uczucie?... Gdy rozmawiają dwie osoby, czasem potrzeba dwóch perspektyw, aby konwersacja była namacalna dla widza. To dla operatora duże wyzwanie. Nie zawsze ma wskazówki od reżysera, więc musi sam zarejestrować scenę z wyczuciem, jednocześnie nie zapominając o jej ostatecznym kształcie po montażu. Również dla reżysera jest to duży stres: widzi więcej niż operator przez obiektyw, ale nie może interweniować podczas kluczowych momentów.
Jak muzycy reagowali na obecność kamery?
Wielu dało nam do zrozumienia, że to miła odmiana. Naszym zadaniem nie było jedynie obsługiwanie kamer i mikrofonów, lecz przede wszystkim nawiązanie kontaktu z ludźmi. Każdy na swój sposób do tego dążył, aby w krótkim czasie stworzyć silną więź z bohaterami. Muzycy zapomnieli o kamerach mniej więcej po 24 godzinach, nawet podczas prób. Po prostu zawsze byliśmy obecni. W hotelu, przed hotelem, w salach koncertowych, przed i po próbach, podczas koncertu, na przyjęciach po występach, na śniadaniu, w autokarze na lotnisko, w samolocie nie mieli ucieczki. Na początku taka sytuacja sprawiała trudności Simonowi Rattle'owi tuż przed i po koncertach. Potem zrozumieliśmy: on się wtedy koncentruje, przechodzi "metamorfozę". Na początku było dużo ograniczeń, ale nim dotarliśmy do Tajpej nawet Simon przestał obawiać się wielkiego szklanego oka.
Jakie wrażenie zrobiły na Panu azjatyckie metropolie i jak pragnął je Pan przedstawić w filmie?
Z jednej strony, trzytygodniowe tournee o tak napiętym grafiku - sześć miast i cztery kraje - sprawia, że jest to szalenie powierzchowny rodzaj zwiedzania. Polega na wyglądaniu przez okno, spacerach po okolicy, oglądaniu świata w drodze z hotelu do sali koncertowej i podczas kilku wolnych popołudniowych godzin. Ale nawet te impresje, krótkie spojrzenie na nieznane światy i kultury skłania do refleksji i prowokuje do dyskusji. Co tu się dzieje? Kim jestem? Z drugiej strony, to ekscytujące, co trzy dni poznawać atmosferę innego państwa i jego osobliwości, tradycje i temperament. Właśnie dzięki szybkiemu tempu zmian charakter każdego miejsca tak wyraźnie nam się objawiał. Każda z ogromnym metropolii ma własny, unikalny rytm i mentalność.


Categories

  • Klienci
  • Fakty
  • Informacje
  • Cos jescze
  • Forum

Copyright © 2008. Designed by Free Web Templates